Świat Dusz, Anioły, Wyższe Jaźnie, Oczyszczanie

Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  
Strony: [1] 2 3 ... 10
 1 
 : Dzisiaj o 12:50:54  
Zaczęty przez jusuin - Ostatnia wiadomość wysłana przez anton
Cytuj
jak przeszczepimy komuś organ, to przejmuje on pewne cechy dawcy, ale to pewnie i tak na jakiś czas tylko
niekoniecznie, raczej jest to stan permanentny.
co do krwi, to chyba masz rację

 2 
 : Dzisiaj o 12:44:40  
Zaczęty przez Rozalia - Ostatnia wiadomość wysłana przez anton
Ktoś wołał? ;) ;D

 3 
 : Wrzesień 04, 2010, 11:03:02  
Zaczęty przez Rozalia - Ostatnia wiadomość wysłana przez Rozalia
to pani, nie pan. gandalf nam wychodził podwójnie, jako gandalf szary - do walki z barlogiem, tutaj raczej nastąpiła jego śmierć i zmartwychwstanie w postaci gandalfa białego, który już jako inna dusza przybył z misją i był silniejszy od szarego. biały wychodził na arch. michała, szary może się sam zgłosi :)

 4 
 : Wrzesień 04, 2010, 09:25:52  
Zaczęty przez bjarka - Ostatnia wiadomość wysłana przez Seb
Podoba mi się

http://wiadomosci.ox.pl/files/tidings/duze/9451.jpg

 5 
 : Wrzesień 04, 2010, 05:00:12  
Zaczęty przez Rozalia - Ostatnia wiadomość wysłana przez piotr-
Cytuj
i usiąść w lotosie
Nie sądziłem, ze potrafisz :D

Nie podoba mi się to co tu przeczytałem. Muszę w końcu iść do kościoła z apostazją, mam na kompie gotowe pismo chyba od dwóch lat, ale nie mogłem się zebrać, bo mam wrażenie, że to będzie coś nieprzyjemnego, że będę musiał słuchać kazań księdza szefa (zapomniałem jak sie nazywa), itd.
Moja matka chodzi do kościoła prawie codziennie i na 100% za mnie się modli, będę musiał robić jakieś bariery na ten czas i na pewno nie spać wtedy :< Ona chce być skremowana - to mnie dziwi. A po przeczytaniu tematu mam gula w gardle i już nie chce mi się czytać reszty forum :)

kk ma generalnie poplątane poglądy. Moja mama ostatnio mówi, że za swoje grzechy jak stanie przed Panem, to za swoje grzechy pewnie każą jej z powrotem na Ziemię zejść, a nie do Nieba. Trochę mi szczęka opadła, przecież to jest reinkarnacja jak nic :) Ojciec natomiast nie wierzy, że jest cokolwiek po śmierci, ale na wszelki wypadek do kościoła chodzi. Poplątanie z pomieszaniem. Jedno jest pewne, kiedyś jak już zejdą z tego świata, to będę im pomocny w przejściu na drugą stronę i wytłumaczeniu co się dzieje. Nie sądzę, żeby teraz chcieli słuchać tłumaczeń. :)

Też miałem kiedyś iść za apostazją, ale mi przeszło, nie przeszkadza mi to. Jeśli dla kogoś jest to ważne, to pewnie pójdzie i zrezygnuje, dla mnie nie jest to istotne. Przecież to nie pierwsza religia w której uczestniczyłem. To co mam teraz przelecieć po wszystkich wyznaniach, które pamiętam i po kolei rezygnować ? Nie chce mi się :) Moja rozszerzająca się świadomość unieważnia wszelkie wiążące umowy.

 6 
 : Wrzesień 04, 2010, 04:46:00  
Zaczęty przez Rozalia - Ostatnia wiadomość wysłana przez bjarka
Dopiero teraz przeczytałam cały ten wątek. Kurcze- naprawdę zastanawiające te wszystkie sprawy dotyczące Polski. Nasuwają mi się takie skojarzenia-
Mojżesz ciągle gadał o tym DNA, a tu przecież ostatnio była ta cała afera dotycząca szczepionek na świńską grypę (zresztą punkt kulminacyjny w Polsce). Jak się trochę wkręcić w teorie spiskowe dotyczące tego tematu (np. plany dotyczące ludobójstwa), to od razu gdzieś po głowie kołacze myśl o mutacjach genetycznych. Zresztą teorie dotyczące Kalendarza Majów mówią m.in. o tym, że przełom 2012 ma być zwieńczony mutacją ludzkiego DNA. Może i nie wykluczone, że ktoś tam nadal kombinuje na przełomie eteru i materii, żeby pozyskać trochę energii. Pomyślcie- narastająca epidemia nowotworów i energia ze śmierci, pogrzebów itp. W dodatku nie ma co się oszukiwać- wszystkie leki przeciwnowotworowe są w rękach wielkich koncernów farmaceutycznych, które jak wiemy robią wszystko, żeby alternatywne metody leczenia nie zostały spopularyzowane. Mówi się, że w tej wojnie chodzi o pieniądze- a co jeśli nie tylko? Jeden z newsów w necie mówi o tym, że jest skuteczny lek na raka z jakichś papryczek ale oczywiście ich przetwarzanie jest karalne...

A teraz kwestia numer dwa- Balrog. Na grillu gadałam przez chwilę z Niko o fantasy i wcieleniach. Powiedziałam, że kocham świat Tolkiena, a on zapytał, czy odnajduję jakąś postać którą mogłam być, która jest mi bliska. Padł pomysł Nazgula- w końcu to była jakaś smocza bestia. W domu przemyślałam tą kwestię i przypomniałam sobie Barloga... Nie do końca identyfikuję się z nim, ale od razu przypomniał mi się wątek Barloga i Gandalfa. Pamiętacie? Gandalf wchodząc do Morii bał się. Wiedział, co czyha w jej czeluściach. Kiedy doszło do starcia z Barlogiem Gandalf walczył z nim światłem (jako strażnik ognia Anumaru). Potem jeszcze musiał stoczyć walkę w swoim umyśle, bo oddalał się w nicość. Te dwie postacie były bardzo ze sobą połączone. Jakby toczyły ze sobą walkę o ogień...

A co do Gandalfa samego w sobie, to cóż... jest on dla mnie wybitnie smoczy :) No bo cóż na świecie smoki kochają bardziej, jak nie wiedzę i mądrość? Jestem tak silnie związana z archetypem czarodzieja i mędrca, że jak oglądałam ostatnio Władcę i patrzyłam na Gandalfa, to myślałam, że się rozpłynę z tęsknoty. A poza tym- Gandalf władał ogniem ;) http://pl.wikipedia.org/wiki/Narya  Ciekawe, gdzie się Gandalf ukrywa, chętnie bym go poznała... ;)

PS: takie małe pytanko, czy można więcej szczegółów o tym panu, co leczy i stawia jasne słupy pod Wrocławiem, bo chyba się nie domyślam o kogo chodzi... ::)
 

 7 
 : Wrzesień 04, 2010, 03:25:06  
Zaczęty przez Rozalia - Ostatnia wiadomość wysłana przez bjarka
Bardzo ważny dla mnie temat. Czytałam z zapartym tchem. Niestety na szybko bo oczywiście nadal nie mam dostępu do netu... Zaczynam podejrzewać, że ktoś mi go blokuje... :/

Ja rok temu pochowałam swojego tatę. Nie było takich tradycyjnych obrzędów. Zaraz po śmierci taty byliśmy obejrzeć jego ciało w kostnicy. Wtedy jeszcze nawet by mi nie przyszło do głowy badać sprawę od strony energii. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że wszyscy- ja, mama, siostra i wujek (jego brat) czuliśmy, że on tam jeszcze w tym ciele jest. Czułam go po prostu. Pogładziłam go po torsie, położyłam rękę na jego sercu i powiedziałam, że bardo go kocham. On tam jeszcze był i czułam, że był taki nasz, kochający nas.

Pogrzeb odbył się za tydzień, ale jak tylko zobaczyłyśmy ciało taty w trumnie, to wszystkie trzy poczułyśmy, że to nie on, że jego już tam w środku nie ma. Ciało było puste.

Bardzo denerwowałam się pogrzebem, bo mam wielką awersję do kościoła. Może podświadomie wyczuwałam, że oni będą chcieli zrobić do niego jakieś podpięcia, dlatego chciałyśmy jak najwięcej dać od siebie. Ja napisałam mowę pożegnalną, siostra napisała wiersz, a podczas zakopywania trumny pani grała na skrzypcach "Stairway to heaven" Zeppeliów.

Bałam się, że przyjdzie jakiś stary, zgredowaty ksiądz, że nie przeczyta mojej mowy. Bałam się, że wystąpi walka sił. I tutaj kościół mnie zaskoczył. Ksiądz był młody i miły, a jego przemowa był tak nieziemsko adekwatna do tego kim był dla nas tata, jak żył, dlaczego umarł, że słuchałam go jak zahipnotyzowana. Do tej pory nie wiem skąd się wziął te ksiądz i dlaczego tak mądrze mówił. Był jak natchniony. W trakcie mszy ja odczytałam wiersz siostry- w refrenie powtarzały się słowa płyń, odpłyń spokojnie i teraz jak o tym myślę, to wydaje mi się, że słowa te mogły uwolnić tatę. A ja sama- nigdy w życiu nie czułam większej mocy, jak wtedy czytając ten wiersz. Po prostu byłam magiem- silny i potężnym, każde moje słowo hipnotyzowało wszystkich zgromadzonych. Moje gardło wibrowało z tak wielką mocą, że nigdy bym się o nią nie podejrzewała. Ksiądz stał z boku i struchlał... patrzył na nas z szacunkiem, ale nie było w nim złości i agresji, tylko spokój. Przy zasypywaniu trumny przeczytał moją mowę.

Teraz, jak o tym myślę, to czuję jak bardzo mój tata był nasz... Martwi mnie tylko to, że może go za bardzo uwiązałyśmy. Tymi wszystkimi obrzędami. Ale może tak ma być? Może właśnie to te obrzędy sprawią, że wcieli się w naszym kręgu po raz kolejny???

 8 
 : Wrzesień 04, 2010, 02:59:55  
Zaczęty przez Rozalia - Ostatnia wiadomość wysłana przez Aquu
Cytuj
i usiąść w lotosie
Nie sądziłem, ze potrafisz :D

Nie podoba mi się to co tu przeczytałem. Muszę w końcu iść do kościoła z apostazją, mam na kompie gotowe pismo chyba od dwóch lat, ale nie mogłem się zebrać, bo mam wrażenie, że to będzie coś nieprzyjemnego, że będę musiał słuchać kazań księdza szefa (zapomniałem jak sie nazywa), itd.
Moja matka chodzi do kościoła prawie codziennie i na 100% za mnie się modli, będę musiał robić jakieś bariery na ten czas i na pewno nie spać wtedy :< Ona chce być skremowana - to mnie dziwi. A po przeczytaniu tematu mam gula w gardle i już nie chce mi się czytać reszty forum :)

 9 
 : Wrzesień 04, 2010, 02:09:43  
Zaczęty przez Seb - Ostatnia wiadomość wysłana przez piotr-
Oj oczywiście, że trzeba być uważnym w tym co się robi, byle nie popaść w skrajność i nie stać się duchowym hipochondrykiem :)

 10 
 : Wrzesień 04, 2010, 12:32:37  
Zaczęty przez Seb - Ostatnia wiadomość wysłana przez Rozalia
tak, tak, zgadzam się. póki działa (czyli jest realne), to można sobie pomagać, ale przy normalnym rozwoju, jak się leci do przodu, to afki szybko się kończą i trzeba je zastąpić normalnym oczyszczeniem i pracą nad wzrostem świadomości a nie autokodować się na cuda niewidy :)

Strony: [1] 2 3 ... 10