z kłamaniem, chodzilo mi tak ogólnie, żeby się nie oszukiwać, że coś się już przerobiło, jak sie udaje, że coś jest przerobione, kiedy nie jest. takie typowe u rozwojowców. nie chodzi o nie ufanie sobie, bo trzeba ufać, tylko że zaufanie a oszukiwanie się to dwie różne sprawy. wiec trzeba ufać, ale być względem siebie uczciwym, nie kłamać sobie w niczym. a kłamie się jak się czegoś w sobie boi, wstydzi, jak się nie chce do czegoś przyznać wewnętrznie. wtedy zamiata się brudy pod dywan, zamiast się z nimi zmierzyć.
nie miało to związku z sesją, którą opisałeś, tylko tak ogólnie, ciąg myślowy, dotyczący oczyszczania.