tyna, to co piszesz też ważne. dobrze, że ktoś jest w parze z połówką, anton ze swoją też w małżeństwie wiele lat, a wcale lekko nie jest. obciążenia sa ogromne, nawet jeśli jest się razem, to wcale nie jest lekko. jest z jednej strony to parcie, które zabiera wolność, tłamsi, z drugiej szalony strach przed ponowną utratą i potrzeba 'zatrzymania" mimo wszystko połówki przy sobie. ja zdecydowanie myślę, że to nie jest praca na jedno wcielenie, że czeka nas wiele wcieleń ponownego uczenia się siebie nawzajem i miłości >przy jednoczesnym< obdarzeniu wolnością, zaufaniem. wbrew pozorom to wcale nie jest łatwe. nawet jeśli nasze osobowości coś już wiedzą i rozumieją, to jednak dusze wciąż działają według własnych przekonań i programów narzucanych przez podświadomość (wspólna karmę). to co zauważyłam, to po prostu paniczny strach dusz przed utratą połówki. to się wiąże w ogóle z utratą miłości, odcięciem od niej, od pierwotnego naszego pochodzenia. miłość jest nasza koniecznością, jest powietrzem, którym oddychamy, nic z tego, że wynaleźliśmy sobie wszelkie zastępniki, że powiedzieliśmy "kicham na to"...
tyna, ty i twój połówek macie też wspólne walki po dwóch stronach, jasnej i ciemnej. mniej więcej na pewno natknęliśmy się z nikiem na was przy oglądaniu anime bleach. bardzo to było ciekawe, a zwłaszcza adekwatne moce i zdolności was obojga.